niedziela, 8 lutego 2015

Part 1

                              *George*
Już od dobrych dwóch miesięcy ją śledzę ... Nath...  Doszły mnie słuchy że Brooks ma ją sprzątnąć. Dobrze Wiem, że to piesek tego całego Dean'a...  On jest zbyt wrażliwy żeby postanowić, że zabije właśnie JĄ. Jednak jest wplątany w tą sprawę, więc tak czy inaczej jego Szef ma na niego haka...  ale wracając do tematu samej dziewczyny mam podobne zadanie. Jednak ja nie od razu zamierzam ją zabić...  Nie jestem na tyle głupi i wiem, że ta sprawa wymaga czasu. Ona za każdym wyjściem na miasto zabiera ze sobą jakiegoś osiłka czy przyjaciela...  Więc trzeba nieco zmienić taktykę...  i przy okazji wyeliminować tego całego Brooksa...
                       *Nath*
O nie!  Jak zwykle dałam się namówić na tę głupią imprezę... Ale Julia była taka przekonująca...  Teraz już mam dość. Cher i Julia gdzieś wyparowały a ja? Ja właśnie przeciskam się pomiędzy tłumem spoconych ciał. Kiedy miałam już wejść do damskiej toalety coś, a raczej ktoś złapał mnie za nadgarstek.
- Jai jestem, a ty? - Chłopak lekko chwiał się prawdopodobnie przez alkohol co wyglądało przekomicznie.
- Nath. A teraz przepraszam, ale ja już idę do domu. - Zrezygnowałam z pójścia do toalety, dziewczynom wytłumaczę się jutro.
- Jaaaa cię odprowadzę - Chłopak ten wydawał mi się nieco dziwny... na początku nie chciałam żeby mnie odprowadzał, ale... jutro i tak nie będzie mnie pamiętał.
- Okej więć chodźmy.
                             *Jai*
Była w tym samym klubie, sama... zbieg okoliczności, ale dla mnie wyjątkowo korzystny. Wypiłem kieliszek wódki i podszedłem do dziewczyny, która chciała przekroczyć próg damskiej toalety. Podczas rozmowy Dabrowsky była zakłopotana. Wydawało jej się, że byłem pijany. Cóż... chyba zostanę aktorem, skoro kłamstwo przychodzi mi tak szybko. Podczas powrotu do domu czarnowłosej rozmawialiśmy jak starzy znajomi co było jak na mnie conajmniej dziwne. Nim się obejrzałem stałem pod przestronną willą:
- Zaprosisz mnie? - Tak, wiem. Natrętny ze mnie gość, ale w końcu muszę zdobyć jej zaufanie.
- No nie wieem... -zawahała się.
- Proszę, nie jestem żadnym mordercą ani porywaczem. - Posłałem jej mój firmowy uśmieszek chcąc być bardziej wiarygodnym.
- Okej... wejdź. - Otworzyła przede mną drzwi, a przed oczami ukazał mi się duży, nowoczesny salon. Dziewczyna poszła na chwilę do góry po czym przyniosła mi MĘSKĄ koszulkę. Co do chol... ugh... dobra nieważne. Spokój to podstawa.
- Czyje to? - Zapytałem prosto z mostu, a dziewczyna roześmiała się serdecznie. Co ją tak bawi?
- To koszulka mojego przyjaciela, nie martw się, czysta. - Uśmiechnąłem się lekko, prawie niezauważalnie.
- Dzięki... w ogóle nurtuje mnie jedno pytanie. Każdego obcego wpuszczasz do siebie na chatę? - Spojrzałem na nią z zaciekawieniem. Jest gwiazdą, ma antyfanów, którzy mogą być przecież psychiczni.
- Hah, jesteś pierwszy. Wydajesz się miły. I tak uroczo się chwiałeś w klubie. - Roześmiała się a ja razem z nią. Przybiłem sobie mentalną piątkę, że zaczyna mi ufać... w końcu o to mi chodziło...
———————————————————
No i jest rozdział pierwszy. Z góry przepraszam, że nie było wątku o George'u i Nath. Ale w następnym rozdziale postaram się żeby doszło do spotkania Jai'a i George'a. :) I w ogóle żeby było więcej o Geo. Jak narazie nie było spotkania Neorge'a (Nath + George) ale niedługo ono nastąpi. :) 
Jak myślicie czy Jai się zmieni? :) Czy Nath się domyśli? :)) I w ogóle co sądzicie o Nai'u (Nath + Jai)? :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz